:*

sobota, 6 lipca 2013

ONE SHOT LARRY STYLINSON

No okej to dodaję one shota specjalnie dla was :33

______________________________________________________



Siedziałem w szkole już 5 godzin. Miałem serdecznie dość tych wszystkich ludzi. Nie przepadałem za nimi. Pewnie zastanawiacie się dlaczego? Otóż musiałem chodzić do szkoły prywatnej, w której nikogo nie obchodziła druga osoba. Liczyła się tylko nauka i wysoka średnia. Ja byłem inny. Cały czas zamyślony. Podobno podobałem się wielu dziewczynom w szkole, ale mnie nie interesowały dziewczyny. Tak, dobrze się domyślacie jestem gejem. Pewnie myślicie że nie ma się czego wstydzić … mhm ja wolałem zostawić ten fakt dla siebie. Dzień bardzo mi się dłużył. Na szczęście nadeszła ostatnia lekcja, na której dowiedziałem się że jutro będziemy mieli nową „koleżankę” w klasie. Przyjechała do nas z Doncaster. Normalka- pomyślałem, przecież tam cały czas zapisywał się ktoś nowy. Nareszcie- lekcję się skończyły. Wyszedłem ze szkoły i szedłem w kierunku mojego domu. Minąłem parę przecznic i zauważyłem samochód, ale nie o to tu chodziło. Zauważyłem samochód w którym siedział piękny chłopak…Był idealny. Miał piękne oczy, usta, nos. Był piękny. Jego włosy… ach ósmy cud świata. Były tak pięknie ułożone… Cholera Styles ogarnij się!  Na pewno czeka właśnie na swoją dziewczynę a ty się o nim rozmarzyłeś. Spokojnie zapomnij o nim.





 Wracałem do domu lekko podirytowany. Dlaczego? Dlaczego muszę zakochiwać się w chłopakach?… dlaczego w tych którzy wolą dziewczyny? Często zadawałem sobie to pytanie. Musiałem się  z tym pogodzić… taki już byłem, i nic nie mogłem na to poradzić. Szedłem jeszcze chwilę i znalazłem się pod domem. Było już ciemno. Wszedłem do środka. Rzuciłem torbę i powędrowałem do kuchni zrobić sobie coś do jedzenia. Cały czas myślałem o tym wspaniałym chłopaku. O jego oczach.. o ustach. Wyglądały jakby były spragnione pocałunków. Tak, były spragnione moich pocałunków. CHOLERA!- krzyknąłem. Przez niego moja herbata wylądowała na podłodze. Gdy nareszcie zjadłem moją „obiadokolację”. Położyłem się do łóżka i próbowałem czytać książkę. Próbowałem, ponieważ w mojej głowie „siedział” dobrze wam znany brunet. Najwyraźniej dobrze mu się tam „mieszkało”. Rzuciłem książkę na biurko i wkurzony zasnąłem.
***
 Rano obudziłem się i spojrzałem na budzik. Cholera!- co? Tak wcześnie? Wiedziałem, że już nie zasnę. Dlatego wstałem i poszedłem do łazienki. Tam wymyłem się i ogoliłem. Nie miałem zbytnio ochoty na śniadanie. Pewnie czytając to myślicie że moje życie było nudne i monotonne- tak, owszem macie rację, bo co może być ciekawego w życiu przeciętnego 16-latka? Minęło trochę czasu zanim wyszedłem z domu. Jak wiecie miałem spory kawałek do szkoły, więc przyspieszyłem nieco. Co prawda było jeszcze sporo czasu zanim miały zacząć się lekcje, ale ja wolałem wyjść wcześniej… bo co niby miałem robić w domu? Wszedłem do szkoły. Nikogo jeszcze nie było. Postanowiłem pójść do toalety. Wchodząc do niej zauważyłem że ktoś stoi oparty głową o ścianę i jest załamany. Podszedłem do niego. Muszę przyznać chłopak miał niezły tyłek. Złapałem go za ramię i poszturchałem.
-Halo. Wszystko w pożąd..
Jezus Maria. To on, to był on . Szczęście ścisnęło mnie za gardło. Nie wiedziałem co mam robić. Krzyczeć, skakać, biegać… Byłem tak szczęśliwy że go zobaczyłem. Myślałem ze będzie siedział w mojej głowie do końca życia a ja go nie zobaczę już nigdy więcej!
Chłopak spojrzał na mnie. Te jego oczy..    *…*
-OOPS – wydusiłem. Przepraszam myślałem że coś ci się stało..
-Hi- Jestem Louis- chłopak wyciągnął dłoń w moim kierunku.
Nic mi nie jest, tylko strasznie się denerwuję.
Czym? –spytałem
-Dzisiaj dołączam do nowej klasy. Wiesz to dla mnie trudna sytuacja..
-aha rozumiem… Przypomniałem sobie jak było ze mną. Miałem podobną sytuację..
- a ty jak się nazywasz?
-ja? Ja jestem…- kompletnie zapomniałem jak się nazywam i kim jestem…
-mhm?
-ja jestem Harry...
-świetnie, no to mam nowego kumpla…
Uśmiechnąłem się…
- ja muszę już iść znaleźć swoją klasę.
-okej- odparłem
Chłopak wyszedł a ja stałem w tym kiblu z szeroko otwartymi oczami. TO się nie dzieje na prawdę. Ten chłopak… będzie chodził do naszej szkoły..
Usłyszałem dzwonek wyszedłem z toalety i powędrowałem do klasy. Usiadłem na końcu. Jak zwykle sam i próbowałem skupić się na tym co gada ten facet… Ale nie mogłem. Nagle ktoś zaczął pukać. Po czym otworzył drzwi
- Przepraszam czy to jest klasa 1c?
- Tak zapraszamy. Ty pewnie jesteś naszą nową koleżanką?
Wszyscy zaczęli się śmiać.
-Tak, jestem nowy
Widziałem jak chłopak zaczerwienił się. Widziałem też że ma ochotę zapaść się pod ziemię. Byłem wkurzony na całą klasą łącznie z tym facecikiem- naszym nauczycielem.
Louis zauważył mnie i z jego policzków zniknął rumieniec. Wyglądał jakby poczuł się pewniej. Chłopak podszedł do mojej ławki i odsunął krzesło.
- Żeby tu tylko nie siadał- pomyślałem
Cholera- zrobił to. Usiadł obok mnie. Teraz to na pewno skupię się na lekcji.
-Cześć,  mogę?
- Pewnie... – co? Styles ogarnij się!
- Chłopak wyjął swoje rzeczy i położył je na ławce. Przysunął się, usiadł prosto i udawał wzorowego ucznia.
- Zacząłem się śmiać
-Styles- co się tam na końcu dzieje?
-Nie, nic proszę Pana wszystko w jak najlepszym porządku.
-Wszystko przez Ciebie- Zaśmiałem się
-Louis przysunął się do mnie
- Co robisz?- zapytałem
-Chcę być bliżej ciebie.
Przyznam że zdziwiło mnie zachowanie bruneta. 
Siedzieliśmy bardzo blisko siebie czułem jego ciepło. Miałem ochotę przytulić Louisa jak najmocniej umiałem, lecz nie mogłem tego zrobić. Przecież nie mogłem mu pokazać że jestem w nim zakochany.. JAKBY TO WYGLĄDAŁO?

 Louis spojrzał na mnie – co robisz dziś po szkole? Może byśmy spędzili ten czas razem?

Styles coś tu nie gra. Czy on właśnie zaprosił Cię na randkę? To było niemożliwe.
- Nie robię nic szczególnego.
-okej dzisiaj po szkole o 16 widzimy się u Ciebie w domu- mrugnął do mnie.
***

Zadzwonił dzwonek Louis wstał i wyszedł z klasy, a ja siedziałem, siedziałem i nie mogłem uwierzyć, że to co stało się przed chwilą było prawdą. Zaczynałem wątpić co do naszego spotkania. Cały czas myślałem nad tym że mogę się zbłaźnić, że zrobię coś za dużo- że się wydam. Nagle podszedł do mnie nauczyciel. Był brzydki. Mizerny facecik z kozią bródką. Nie to co Louis... taki piękny... wyluzowany.

-Styles! do cholery jasnej masz zamiar wyjść na przerwę, czy mam ci wysyłać specjalne zaproszenie?
-Spokojnie, nie denerwuje się pan tak bo panu żyłka pęknie- zaśmiałem się.
A on tylko spojrzał się na mnie krzywo i podążył za mną, aby zamknąć drzwi.
Postanowiłem, ze nie pójdę na pozostałe lekcje i poszedłem do domu. Dlaczego miałem siedzieć w szkole jak świat był taki piękny? Świat był piękny ponieważ miłość mojego życia miała być dzisiaj tylko dla mnie. Gdy byłem już w domu ogarnąłem się trochę. Ubrałem czystą koszulkę i czarne rurki. Byłem gotowy na przyjęcie ukochanego. Nie przygotowywałem nic szczególnego do jedzenia ponieważ byłem nastawiony na to, że jak Lou już będzie zamówimy jakąś pizze. Było jeszcze wcześnie gdy postanowiłem że pooglądam sobie jakiś film. Dochodziła już godzina 16. Szybko pobiegłem do łazienki, by wyglądać ostatecznie dobrze. Po paru minutach wyszedłem a Louis'a nadal nie było. Pewnie się spóźni-pomyślałem. Usiadłem na kanapie i kontynuowałem oglądanie tego nudnego filmu. Zacząłem się denerwować. Może coś mu się stało... na pewno jest jakiś powód że nie przychodzi. Zacząłem płakać... już wiedziałem- olał mnie. Pewnie w ogóle zapomniał o naszym spotkaniu. Zalewałem si łzami. Dopiero wtedy dotarło mnie jak bardzo ważny jest dla mnie ten chłopak. Nagle dostałem SMS'a od nieznanego numeru:

"Hej tu Louis. Sorki Harry, nie mogłem do Ciebie przyjść, ponieważ
zapomniałem ze umówiłem się z dziewczyną. Może przełożymy to na kiedy indziej.
Odpisz. Louis xx"

Załamałem się. Co?-Jaka dziewczyna. Louis miał dziewczynę?
Nie odpisałem chłopakowi. Rzuciłem się na łóżko. Zacząłem płakać- płakałem tak jak jeszcze nigdy w życiu.
Kur*wa dlaczego to zawsze mnie muszą spotykać takie rzeczy?
Dlaczego to ja jestem takim nieudacznikiem? Czemu musiałem zakochać się właśnie w nim?
Zacząłem rzucać wszystkim co miałem pod ręką. Wpadłem w totalny szał. Chciałem wyrzucić to wszystko z siebie, ale nie potrafiłem. To wciąż było we mnie i nie dawałem sobie z tym rady. Płakałem, stałem się bezbronny jak małe dziecko. Mały Harry Styles. Nic mi nie pomagało... Ani znęcanie się nad przedmiotami, ani płacz. Lecz co mi wtedy pozostało? Tylko tęsknota i ból w sercu.
***
Minął tydzień, a ja dalej nie chodziłem do szkoły. Miałem to wszystko gdzieś. Tych wszystkich ludzi. Dziewczyny, chłopaków byli dla mnie niczym. Dla mnie liczył się tylko on. Liczył się tylko Louis, lecz on już zapewne o mnie zapomniał. Mizia się właśnie ze swoją dziewczyną, która jest w nim zakochana... ale na pewno nie jest w nim zakochana choć w połowie tak mocno jak ja. To czym obdarzyłem Louisa było niezwykłe. Jeszcze do żadnego człowieka nie czułem tego czegoś. Trudno mi było określić, co to tak właściwie było. Lecz to coś było bardzo silne i piękne, a zarazem cuchnęło nienawiścią do siebie samego. Leżałem w łóżku zajadając się kolejną pizzą i pijąc kolejne piwo. Nie wiedziałem co się ze mną działo. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Na początku chciałem udawać, że mnie nie ma w domu, ale mój kot zaczął coś rozp*ierdalać w kuchni. Musiałem wstać. Bolała mnie głowa i nie mogłem złapać równowagi. Podszedłem do drzwi i zerknąłem przez wizjer.
***
O cholera jasna to Louis! 
Nie chciałem, aby zobaczył mnie w takim stanie. Szybko ubrałem koszulkę i poszedłem do łazienki przemyć twarz. Louis w tym czasie cały czas dobijał się do drzwi " Harry otwórz, wiem ze tam jesteś!"- krzyczał.
Szybko w miarę ogarnięty otworzyłem drzwi.
Gdy go ujrzałem miałem ochotę go przytulić... tak mocno... tak na zawsze, ale gdy go zobaczyłem wszystko powróciło... tak bardzo chciało mi się płakać. Nie mogłem się powstrzymać. Pareu łez spłynęło po moich policzkach. Starałem się żeby Louis tego nie zobaczył. Schyliłem głowę by ponownie podnieść ją do góry i spojrzeć na niego... na mojego ukochanego.
-Cze... -przełknąłem ślinę, by w moim głosie nie było słychać rozpaczy...
-Cześć Louis.
-Harry, co się z Tobą dzieje? Dlaczego nie chodzisz do szkoły?
-proszę wejdź- zaprosiłem bruneta do środka.
-Nic się nie dzieje- tak cholernie się czułem po wypowiedzeniu tych słów... działo się... i to bardzo dużo
-Harry, przecież widzę... proszę powiedz
-Dlaczego nie przyszedłeś? Umówiliśmy się a ty co? 
-bo...
-bo? Dlaczego nie powiedziałeś mi ze masz dziewczynę?
-Harry, proszę cię uspokój się. Jaka dziewczyna?
-Twoja dziewczyna... pisałeś mi o niej- po wypowiedzeniu tych słów mój głos znowu brzmiał strasznie.
-Harry ja nie mam dziewczyny.
-To kto do mnie pisał? dlaczego nie przyszedłeś?
-przepraszam nie mogłem ci napisać, ponieważ nie miałem twojego numeru telefonu. Matka kazała mi iść do koleżanki. Chciała żebym nawiązał nowe znajomości z dziewczynami, ale mnie nie interesują dziewczyny.
-ale!!!- co? nie obchodzą go dziewczyny? W jakim sensie? przeraziłem się.
-Wolę Ciebie Harry... od samego początku czuję coś więcej do Ciebie.
-Ale Louis...
-Nic nie mów...
Nasze ciała zbliżały się do siebie. Louis zbliżał głowę w stronę mojej. Od naszych ust dzieliły nas już tylko marne milimetry. Co on robi do cholery- pomyślałem. Louis pocałował mnie. Nie wiem dlaczego, ale pogłębiłem ten pocałunek zanurzony w nim płakałem. Po moich policzkach spływały łzy... to były łzy radości. Chłopak przerwał tą piękną chwilę i spojrzał na mnie. 
-Harry... kocham Cię.







----------------------------------------------------------------

uhu.. uhu no to jestem z one shot'em ^^ uffffff

... Proszę napiszcie co o nim sądzicie :>>

KOPIOWANIE ZABRONIONE!

8 komentarzy:

  1. Boże piękne! Dawaj kolejny proszę! @yoswaggygirl <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem Larry Shipper,ale nie mam nic przeciwko temu.Nawet uważam że napewno Lou i Harry byliby świetną parą i byliby ze sobą szczęśliwi. *.* Do El też nic nie mam,więc jestem tak jakby pomiędzy tym wszystkim co się dzieje.
    Musisz pisać zdecydowanie więcej takich one shotów z Larrym!
    Masz talent i zadatki na pisarkę imaginów i wgl.
    Mam nadzieję że napiszesz więcej takich imaginów i mi je podeślesz. :))
    @SwagerJaggerxx z TT. :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak trochę do dupy. Zajebisty pomysł, ale gorzej z wykonaniem, niestety...

    OdpowiedzUsuń
  4. czy tylko ja płaczę? ;o <3

    OdpowiedzUsuń
  5. popracuj nad formą, typu oddzielanie wypowiedzi (dialogu) od "myśli" bohatera. xx

    OdpowiedzUsuń
  6. krótkie zdania. pomysł tak bardzo oklepany i przede wszystkim jak można się w kimś zakochać w ciągu doby i umieć dokładnie to określić jako miłość? przykro mi ale Ci nie wyszło xx

    OdpowiedzUsuń